Poprzedni wpis (Robi wrażenie) | Następny wpis (Będzie, czy nie będzie?)
Urządzenia MTP na nie-Windows
Co to jest MTP to wie każdy, kto ma w miarę nowy odtwarzacz. Wszystkie (albo prawie wszystkie) nowe Samsungi, iRivery i Creative (żeby wymienić tylko kilka) komunikują się z komputerem przy użyciu tego protokołu. Do niedawna jedynym programem, który dobrze go obsługiwał, by Windows Media Player 10. Oczywiście, tylko na Windows. I do niedawna było to wielkim problemem, bo już nie jest. Teraz jest tylko pewnym problemem, bo do urządzeń MTP można się podłączać także z innych systemów.
Musiałem to spraktykować, bo mój nowy Samsung YP-T10 to właśnie urządzenie MTP. Podobno wgrywając koreański firmware można go przestawić w tryb UMS, ale wolałem najpierw sprawdzić metody mniej inwazyjne.
Na Macu:
- jedyny program to XNJB, ma koszmarne GUI, ale zasadniczo działa, nie radzi sobie z niektórymi tagami ID3 i czasem nie potrafi wysłać pliku — w takiej sytuacji pomaga mu odłączenie odtwarzacza i ponowne podłączenie.
Na linuksie możliwości jest sporo więcej:
- Amarok i Rhythmbox bez problemów gadają z urządzeniami MTP, jedyna niedogodność w przypadku tego drugiego, to możliwość wrzucania jedynie muzyki (nie wiem, jak jest z Amarokiem);
- gnomad2 to program podobny do XNJB (właściwie to XNJB jest wzorowany na gnomad2 i wykorzystuje te same biblioteki), ale wersja, którą mam na Ubuntu 8.04, nie daje dostępu do struktury katalogów na odtwarzaczu, co uniemożliwia np. wgranie aktualizacji firmware;
- mtpfs to obsługa systemu plików na urządzeniach MTP dla FUSE; montuje się urządzenie w dowolnym katalogu i jest dostęp do struktury systemu plików urządzenia, jedyny mankament: nie zawsze chce się odmontować, twierdząc, że device is busy; spodziewałem się jakiejś współpracy mtpfs z Nautilusem, ale niczego takiego nie stwierdziłem, w sumie dobre i to, co jest.
Jak widać, linuksiarze mają znacząco lepiej, szczególnie z powodu mtpfs/FUSE. A z innej strony: jest dla mnie całkowicie niezrozumiałe, czemu iTunes nie współpracuje z urządzeniami MTP. Szczerze mówiąc otarłem się o szok.
Etykiety: free software / open source hardware
Komentarze (6)
#2 jarek skomentował(-a) 29 sierpnia 2008 o 15:39
Świat jest bardzo odległy od doskonałości.
#3 zh skomentował(-a) 29 sierpnia 2008 o 17:46
To wiem :-)
Może postawię pytanie inaczej:
wybierałeś odtwarzacz, więc pewnie przyglądałeś się wielu modelom, czy nie widziałeś pośród nich czegoś rozsądnego na co można wrzucać muzykę w standardowy sposób (usb-storage)?
#4 jarek skomentował(-a) 29 sierpnia 2008 o 22:10
Priorytetem były "ficzery", jak bluetooth (hej, wiesz, że można z tego odtwarzacza wykonywać rozmowy telefoniczne?!), czy dobre radio FM. Akurat to, że jest to urządzenie MTP, nie było aż takim problemem.
#5 ja skomentował(-a) 9 czerwca 2009 o 08:27
Jakiś czas temu kupiłem creative zen i na Linuksie "no problem", a teraz gdy na windowsie jestem to nie mogę go odmontować = nie mam do niego dostępu gdy ładuje baterię.. :<
#6 3ED skomentował(-a) 28 lipca 2009 o 20:28
ja: Menadzer plików z windowsa montuje..
---------
Jeszcze jest np. Banshee, itp, a ostatnio trafiłem na moragnize ale nie ma plików na sourceforge.. :(
Nautilus montuje urządzenia MTP ale chyba nie zapisuje plików albo robi to w tle i nie wymaga zakończenia przed odmontowaniem..
Może znaleźliście coś konkretnego (menadżer) albo wiecie skąd mogę pobrać moragnize? ;p
Pozdrawiam..



#1 zh skomentował(-a) 29 sierpnia 2008 o 14:31
Czy nie ma już na świecie normalnych, dobrych odtwarzaczy na które można wrzucać muzykę traktując je jako usb-storage, a nie wykorzystując jakieś niestandardowe protokoły?
A jeśli chodzi o device is busy przy umount, to "fuser -m /path" twoim przyjacielem (o ile oczywiście nie jest to babol w samej implementacji obsługi filesystemu, co również jest bardzo prawdopodobne).