Poprzedni wpis (Moja pierwsza aplikacja na AppEngine) | Następny wpis (Framework to nie hop-siup...)

Jestem mały, głupi i nazywam się port

Chodzi mi o program port, ten od MacPorts. Jego działanie jest dla mnie źródłem załamywania rąk nad głupotą. A właściwie lepiej byłoby to nazwać badziewnością sączącą się z samego źródła.

Wyoraźmy sobie sytuację (nie całkiem hipotetyczną): w nowej wersji biblioteki libsqlite3 poprawiony zostaje bardzo denerwujący błąd, który miał wpływ na działanie wielu programów. Błąd był bardzo denerwujący i chciałbym się go pozbyć także z moich aplikacji w Pythonie, które działają z PySQLite. Wpisuję więc w terminalu sudo port -R upgrade sqlite3 i...

Ile razy zostanie przebudowane subversion? Ile razy zostanie przebudowany Vim? Ile razy zostanie przebudowane gnutls?

Przykro mi, ale na 2 pierwsze pytania nie umiem udzielić odpowiedzi. Liczenie ile razy budowało się subversion zakończyłem po 15 razie, ale ile razy budował się Vim po 25 razie. Łącznie ponad 40 razy zostały zbudowane 2 programy, które ze sqlite3 nie mają nic wspólnego.

Gnutls budowało się dokładnie raz. O jeden raz za dużo. Bo jedynym pakietem, który od sqlite3 zależy w moich portach jest py25-sqlite3.

Komentarze (3)

#1 Łukasz Żukowski skomentował(-a) 29 września 2008 o 00:07

Jarku mówiłem Ci już kilka razy, zrezygnuj z portsów. Ja za wygodniejsze uważam używanie fink'a, pozatym zazwyczaj polecam natywne wersje binarne dla Mac Os X (z finka mam tylko kilka pakietów).

#2 jarek skomentował(-a) 29 września 2008 o 09:03

Nie znalazłem natywnych wersji jhead i ImageMagick. Poza tym Pythona wolę mieć takiego, którego mogę dowolnie zaśmiecić pakietami instalowanymi z setuptools. I to by było tyle, na ile potrzebuję portów (a, i Vim też lubię, jak jest taki, jakiego lubię).

#3 bluszcz skomentował(-a) 29 września 2008 o 09:46

Jarku, mówiłem Ci już kilka razy, zrezygnuj z maca ;)

Ładowanie...