Poprzedni wpis (Nawiedził mnie Mikołaj) | Następny wpis (Django admin widget for displaying movies)

Love it or leave it

Jeff Atwood napisał kolejny tekst, który trafia do mnie, tym razem o ludziach, którzy nie powinni zajmować się programowaniem. Zarzewiem był pewien wątek na pewnym forum, w którym ktoś zastanawiał się nad opuszczeniem branży programistycznej. Trudno mi się z tym artykułem nie zgodzić — w końcu zajmuję się programowaniem od ponad 10 lat. W tej branży 10 lat to jak od epoki brązu do atomu.

Wielokrotnie w ciągu tych 10 lat spotykałem ludzi, którzy programowaniem zajmowali się tylko przejściowo, między studiami a pójściem w managery, na szczęście nie musiałem z nimi współpracować, więc nie napsuli mi wiele krwi. Zawsze jednak dziwiło mnie to, że najpierw poświęcili 5 lat na uczenie się inżynierii oprogramowania na studiach i potem przez 5 lat pisali kod tylko po to, żeby wreszcie wskoczyć na najniższe stanowisko w managemencie IT, mając w dodatku perspektywę, że od najwyższego stanowiska, które będą w stanie osiągnąć na normalnej drodze kariery, dzieli ich tylko jeszcze jedno. Coś mi się tu nie zgadzało: poświęcać 15 lat na to, by osiągnąć szczytowe stanowisko w branży? Przecież można je osiągnąć szybciej, powiedzmy w 10 lat. I co ważniejsze, co dalej? Co potem?

OK, w porządku, nie jestem w stanie myśleć tak, jak myśli 98% ludzi, uważających się za normalną większość — od ciągłego obcowania z komputerami (a pewnie i z powodu szczątków klasycznego wykształcenia) wszystko co robię musi być przemyślane i mieć sens. Artykuł Jeffa Atwooda jest oparty nie tylko na przemyśleniach, sporo w nim emocji, co bynajmniej nie odbiera mu wartości, bo dobrze określa tych, którzy zostają w branży jako ludzi, którzy po prostu kochają pisać kod. Dla niektórych dziwnie wygląda 40-letni programista, dla innych to człowiek, którego w zawodzie trzyma pasja (w ciągu tych 15 lat pracy w zawodzie na pewno trafiają się lepsze propozycje, choćby ze zwykłego rachunku prawdopodobieństwa to wynika).

Ja w każdym razie zostaję. Przez pewien czas próbowałem managerzyć i cieszę się, że już tego nie robię. Moja wątroba ma się lepiej, żona jest mniej nerwowa i jakbym siwiał trochę wolniej.

Komentarze (6)

#1 PiotrB skomentował(-a) 29 grudnia 2008 o 18:21

Jeden fragment cytatu z Joela mnie zaciekawił: "Do you know how many people in America go to jobs where you need permission to go to the bathroom? "

Ktoś zna odpowiedź?

#2 Secator skomentował(-a) 29 grudnia 2008 o 19:02

:] Bo na dłuższą mete informatyka to tak naprawde klepanie w klawiature. Trzeba mieć powołanie i to naprawde lubić i chcieć to robić żeby sie nie czuć zanudzonym na śmierć po 5-10 latach.

#3 jarek skomentował(-a) 29 grudnia 2008 o 20:50

Ilu pracowników ma na kasach WalMart? O ile wiem to właśnie kasjerzy z marketów muszą prosić o pozwolenie na wyjście do ubikacji...

#4 PiotrB skomentował(-a) 29 grudnia 2008 o 22:40

Domyślam się, ale z kontekstu wynika, że są to ogromne rzesze ludzi. Ogólnie, wypowiedź JS to trochę idealizowanie zawodu programisty. Poza tym to porównanie naprawdę bez sensu, nie ten poziom zupełnie. Gdybym nie był programistą, to może byłbym elektronikiem, może filmowcem, ale raczej nie kasjerem.
A jeszcze tak z perspektywy polskiej: studia magisterskie w USA są niekonieczne do zdobycia dobrej pracy, wręcz "niechętnie" widziane, studia zawodowe (odnoszę się do fragmentu: "so many people make six figures salaries for long careers with just a bachelors degree") są w zupełności wystarczające.

#5 PiotrB skomentował(-a) 29 grudnia 2008 o 22:45

A jeszcze w oddzielnym komentarzu: co do głównej idei (Jeffa Atwooda) się zgadzam. Mam do czynienia często z ludźmi, którzy stali się informatykami
(programistami), bo "to dobry kierunek studiów", a nie z pasji. Ten sam problem jest pewnie na prawie, medycynie itp. Coraz bardziej jednak rzeczywistość (przynajmniej ta otaczająca mnie) weryfikuje takie osoby.

#6 Maro skomentował(-a) 6 stycznia 2009 o 12:00

Trudno się nie zgodzić z taką opinią, ale tak jest wszędzie, w sensie w większości branż. Czysty problem rzemieślnika i artysty. Różnica jest oczywista, pasja :)

Ładowanie...