Poprzedni wpis (Kryzysowa kostucha) | Następny wpis (Drogi krzyżowej przedsiębiorcy ciąg dalszy)
Bez dumy
Zainspirowany komentarzem tylika przemyślałem sobie jeszcze raz kwestię mojej odysei egzaminacyjnej. Tylik, ja naprawdę nie mam się czym chwalić.
Mam 38 lat, od około 20 jeżdżę różnymi pojazdami, małymi i dużymi, szybkimi i wolnymi, na gąsienicach i na kołach, takimi co pływają i takimi, co się ledwo toczą, od Fiata 126p do BRDM-2, od Ursusa C-330 do BWP-1 (zgadza się, dłużej jeżdżę, niż piszę programy!). Wydawało mi się, że z takim doświadczeniem zdanie egzaminu państwowego będzie niemal formalnością, jednak przykładnie odjeździłem wszystkie jazdy, na luzaku przyjechałem w grudniu na egzamin i... przeżyłem pierwszy szok, gdy oblałem egzamin na łuku. Dlaczego, przecież niewiele to się różni od wyjeżdżania na parkingu czy z garażu (w przypadku naszego garażu jest nawet mniej miejsca)? Zagadka. Potem zagadek było jeszcze więcej — na egzaminie robiłem rzeczy, o które sam bym się nie podejrzewał, że w ogóle potrafię. Dopiero za piątym razem pozbierałem się jakoś i wreszcie ten egzamin zdałem. Do nikogo nie mogę mieć pretensji poza sobą.
Wszystko to może świadczyć o tym, że moje zdanie o sobie samym jest całkowicie błędne — psychicznie daleko mi do zimnego twardziela, który każdy stres bierze na miękko, robi co ma zrobić i idzie na wódkę po skończonej robocie. Dlatego właśnie czuję się psychicznie złomotany, pomimo tego, że oczywiście cieszę się ze zdanego egzaminu i zakończenia okresu przejściowego. Jednym zdaniem: powód do radości tak, ale do dumy to już nie — jest się z czego cieszyć, ale nie ma czym chwalić.
Co oczywiście nie psuje mi nastroju na tyle, żebym siedział w kącie i pochlipywał pod nosem — trzeba się zająć nową sytuacją na poważnie. Tylik ma swojego jednorożca, mam i ja ;). Celuję trochę niżej: Peugeot 406 Coupe 3.0 V6, ale przez to mam nadzieję ustrzelić sztukę nieco mniejszym wysiłkiem (głownie finansowym). Pewnie jeszcze trochę o tych polowaniach na mojego jednorożca tu się pojawi, a z obecnego stanu rynku (okazy można znaleźć np. na allegro) wnioskuję, że parę sztuk zląduje też na bezwypadkowe.net.
Etykiety: bez paniki jednorożec wsgi życie w Wołominie
Komentarze (2)
#2 tylik skomentował(-a) 23 kwietnia 2009 o 13:15
Ale najważniejsze jest to, ze zdałes i to jest jakiś jednak powód do dumy.
Mam (co prawda daleką, ale zawsze) znajomą, która oblała egzamin 6 razy i powiedziała, ze ma juz dość i nie będzie płaciła za kolejne godziny na "eLce", bo nawet jak za nie zapłaci to i tak się niczego nowego nie nauczy, bo już wszystko przecież umie. A później na egzaminie i tak ją będą oblewać, bo oni się przecież tak strasznie wszystkiego czepiają i sami szukają gdzie i jak tylko ludzi uwalić.
Ona sobie darowała, ale Ty dopiąłeś swego i masz prawko! Gratulacje
Odnośnie 406 coupe to wiem, że to nie jest auto dla mnie. No, nie ma co się rozpisywać, bo ja patrzę na inne auta przez pryzmat niepozornego RS4 B5 :D
3maj się



#1 zdz skomentował(-a) 21 kwietnia 2009 o 18:38
P406 dobry wybór. Sam ma takiego, ma już prawie 11 lat i jeszcze mnie nie zawiódł.