Poprzedni wpis (Chcieli dobrze, wyszło jak zwykle) | Następny wpis (Pewna reorganizacja)
O nauce na własnych błędach
Po raz kolejny BitBucket poszedł w pioch. I kolejne tłumaczenia, że to nie ich wina, że to Amazon skrewił. Symptomatyczne i typowe dla Web2.0 — na codzień będziemy się puszyć, jacy to my fajni jesteśmy i nowocześni, ale jak coś się sypie, to słychać tylko skamlenie.
Again, this is not our fault, and we have to wait for Amazon to fix this. They've been alarmed, and we've forked out for a "Gold plan" support subscription, so they can act as quickly as possible.
Skoro już wiadomo, że to Amazon skrewił (a nie jest to pierwszy raz), to jaki jest plan B? Jak się okazuje, planu B nie ma, oprócz pomiaukiwania na Twitterze i mglistych obietnic, że przeniosą się do innej chmury (co samo w sobie nie jest rozwiązaniem, bo problem leży gdzie indziej). Gdy kilka miesięcy temu BitBucket zniknął z sieci na kilkanaście godzin także za sprawą jakiegoś padu usług AWS, można się było spodziewać, że właściciele BB podejmą jakieś kroki, żeby mieć wyjście awaryjne na wypadek powtórzenia się scenariusza. Z częstotliwości komunikatów o różnych awariach chmur można wywnioskować, że jest to zjawisko immanentne, więc wypadałoby na wypadek awarii mieć jakieś rozwiązanie zastępcze. Tak zrobiłby każdy, kto poważnie traktuje swoje źródło dochodów, ale jak widać panowie od BitBucket nie traktują poważnie swoich klientów, którzy płacą na ich rachunki za prąd, wodę i mieszkanie. Cieszę się, że nie jestem jednym z tych pechowców. Czy też może, mając na względzie historię awarii BB, frajerów.
Już nawet nie chodzi o to, że ktoś nie może się dobrać do swojego kodu na BB. Nie chodzi też o to, że spora część kodu F/OSS nie jest dostępna, to w końcu nie koniec świata. Chodzi o to, że ludzie nie biorą odpowiedzialności za to, co oferują innym za pieniądze. W razie problemów kryją się za gówniarskim "to nie my, to oni!" i nie są w stanie powiedzieć otwarcie, że nie umieją się uczyć nawet na swoich własnych błędach (o cudzych nie wspominając).
Każda awaria jest kosztowna. Mam nadzieję, że właściciele BB poczują to wreszcie na własnej skórze.
Etykiety: internet



#1 Mekk skomentował(-a) 18 października 2009 o 11:22
Niezawodność to kwestia ceny a ta na bb jest dość skromna... Aplikacje uwiązane do amazonowych API trzeba by pisać po raz drugi.
Z pozytywów: pamiętam jak człowiek od smugmug opowiadał o ich podejściu - amazon jako główny storage ale własna farma z aplikacjami, cache i świeżo używanymi danymi (tu - fotkami). Padu Amazona userzy nie zauważyli (nie były dostępne rozmaite dawno nie oglądane zdjęcia ale nikt na to nie zwrócił uwagi)