Poprzedni wpis (PyconPL 2009) | Następny wpis (And I Go)

Każdy kolejny dzień...

...kiedy muszę pojechać do pracy komunikacją publiczną przekonuje mnie o tym, że przesiadka do samochodu (i nieużywanie komunikacji publicznej) jest najlepszą rzeczą, jaką zrobiłem w tym roku. A bardzo możliwe, że ogóle w moim prywatnym (pozarodzinnym i pozazawodowym) życiu. Syf, ścisk, brak punktualności i rzadkie kursowanie. Z każdą z tych rzeczy można coś zrobić żeby poprawić stan publicznej komunikacji w Warszawie, ale najwyraźniej decydenci mają to w dupie — lepiej jest utrudnić kierowcom prywatnych samochodów życie do tego stopnia, by przesiadka do śmierdzących, zatłoczonych i wiecznie spóźnionych autobusów okazała się mniejszym złem (od: stania w korkach, braku miejsca do zaparkowania auta, wysokim opłatom parkingowym, itd.).

To jest szantaż. I ja mu nie ulegnę.

Komentarze (5)

#1 smk skomentował(-a) 28 października 2009 o 17:58

Do obejrzenia: Wpuszczeni w korek. Taken for a ride (1996)

#2 smk skomentował(-a) 28 października 2009 o 17:58

Do obejrzenia: Wpuszczeni w korek. Taken for a ride (1996)
http://video.google.com/videoplay?docid=-8275720622562586204#

#3 Eluś skomentował(-a) 28 października 2009 o 19:21

Warszawa bez wątpienia nie jest najwygodniejszym miastem do poruszania się dla kierowców. Nie będę się przesadnie rozpisywać, bo pewnie usłyszę, że przesadzam :)

Jako ciekawostkę podam, że pożyczyłem ostatnio od brata samochód na 2 tyg. Teraz nie ma tylnej bocznej szyby i radia.

#4 jarek skomentował(-a) 29 października 2009 o 08:37

@Eluś: w czasie jazdy Ci to radio ukradli? ;)

#5 Eluś skomentował(-a) 30 października 2009 o 08:27

@jarek: Nie. Ale coraz bardziej zaczynam tej cholernej Warszawy nie lubić :)

Skomentujesz?

* 


* 


* oznacza pole wymagane