Poprzedni wpis (V40, dzień pierwszy) | Następny wpis (V40, zdejmowanie klosza obrysówki tylnej)
Volvo Love
Po niecałym miesiącu wożenia się holenderskim Vikingiem zaczynam czuć "Volvo Love". Nie mam też już najmniejszych wątpliwości, co będzie po V40 — Volvo i nic innego. I na pewno uturbione.
Przyjemność zaczyna się z rana, gdy wyjeżdżam z garażu i trwa ok. półtorej godziny (droga do pracy). Potem jest czarna dziura i po 8 godzinach kontynuacja przyjemności: 45 minut powrotu do domu. Gdyby nie seks, to byłyby to najprzyjemniejsze chwile każdego dnia. A teraz do szczegółów.
Nadal nie wiem, co najbardziej podoba mi się w V40, ale mocnym kandydatem jest silnik. Nosi on oznaczenie B4204T3, co tłumaczy się na "benzynowy, czterocylindrowy, 2.0l, 4 zawory na cylinder, turbodoładowany, wersja 3". Zarówno długi jak i krótki opis oznacza to samo — moc 120kW (163KM) przy 5250 obr/min i moment obrotowy 240Nm w zakresie 1800-4500 obr/min, który potrafi wbić w fotel, jeżeli na chwilę zapomni się o wirze w baku. W codziennym użytkowaniu oznacza to mniej-więcej tyle, że można przestać planować wyprzedzania na drodze, wystarczy mocniej wcisnąć gaz i auto po prostu jedzie wciąż szybciej i szybciej, od niskich obrotów praktycznie aż do odcięcia dopływu paliwa... przy prędkości 220km/h. Tak jest ustawiony ogranicznik w ECU...
I tu można przejść do kolejnego mocnego punktu, to znaczy kabiny i jej wyposażenia (łącznie z wyciszeniem). V40 to nie jest oaza luksusu, więc słychać zarówno silnik, jak i hałas powietrza opływającego bryłę auta, ale natężenie tego hałasu jest nieporównywalnie mniejsze, niż w poprzedniku (Ford Escort Turnier Mk7 1.6 16v). Praktyczny objaw jest taki, że przy prędkości 110km/h nie trzeba podnosić głosu podczas rozmowy, a przy 130km/h można normalnie rozmawiać, choć trzeba mówić trochę głośniej niż zwykle. Do prędkości 160km/h nie słychać wysiłku w pracy zespołu napędowego. Fotele są cudownie wygodne, choć akurat w moim egzemplarzu przydałaby się elektryczna regulacja (jest ręczno-mechaniczna), a jeszcze lepiej automat zapamiętujący ustawienia. Ale jestem w stanie przeboleć te kilka minut więcej potrzebne na ponowne przystosowanie otoczenia kierowcy do moich potrzeb.
No i drobiazgi, masa przemyślanych drobiazgów, które umilają życie:
- automatycznie włączające się oświetlenie wnętrza po odblokowaniu centralnego zamka, może to być także wskaźnik niedomknięcia którychś drzwi;
- przy włączonych przednich wycieraczkach i wrzuceniu biegu wstecznego automatycznie włącza się tylna wycieraczka;
- po spryskaniu szyby wycieraczki automatycznie wykonują 3 przebiegi i po pół minuty kolejny jeden;
- komputer powiadamia gdy w zbiorniku zostanie 7l paliwa, następnie gdy zasięg spadnie poniżej 50km, a w końcu 15km;
- zamek centralny blokuje się automatycznie po zamknięciu drzwi (o, jakie to przydatne, gdy masz ręce zajęte torbami z zakupami!);
- ogrzewanie nie dmucha bez sensu zimnym powietrzem dopóki silnik się nie rozgrzeje, niezależnie od ustawienia do momentu rozgrzania silnika dmucha tylko na przednią szybę;
- specjalne ustawienie do odparowywania szyb automatycznie włącza klimatyzację i ustawia nadmuch na przednią szybę z maksymalną mocą;
- w bagażniku są fabrycznie zamontowane pasy do umocowania bagażu;
- siateczkowy filtr przy wlewie do zbiornika płynu do spryskiwaczy;
- korek wlewu paliwa na łańcuszku;
- maska na siłownikach, żadnej niepotrzebnej podpórki;
- kontrolki ostrzegawcze niskiego poziomu płynu do spryskiwaczy i przepalenia żarówek;
- boczne światła pozycyjne (nieprawidłowo nazywane "obrysówkami"), dzięki temu od razu można poznać S/V40;
- łatwo wyjmowalna popielniczka, po prostu wyciągasz i już (idealnie nadaje się do schowania zapalniczni, jak coś trzeba wpiąć w gniazdko);
- kieszenie w siedziskach przednich foteli;
- klips do przypinania biletów parkingowych pod szybą;
- ...
Jest za co lubić V40.
Komentarze (4)
#2 ciesiel skomentował(-a) 11 stycznia 2010 o 12:58
Większość tych udogodnień znajduje w firmowym Fiacie Pandzie ;)
#3 jarek skomentował(-a) 11 stycznia 2010 o 13:43
I dwulitrowy turbobenzyniak.



#1 Piotr Zientarski skomentował(-a) 9 stycznia 2010 o 17:23
Sama prawda.
Dodam jeszcze następujące:
1. Gdy zbliża się czas przeglądu - samochód o tym przypomina świecąc lampkę "Service" przez 3 minuty po starcie.
2. Automatyczne wyłączanie podgrzewania tylnej szyby, gdy jest ona wystarczająco ciepła.
3. Dziwne uczycie, że ten samochód myśli za Ciebie i nie da Ci zrobić krzywdy.