Poprzedni wpis (Browar Clair de Lune warzy po cichu) | Następny wpis (Znaczy, smakowało)

Kierunek - Kreta

Długi (wreszcie!) wyjazd wakacyjny tego roku urządzamy sobie pod koniec lipca na Kretę — do miejscowości Agia Marina, w okolicy Chanii. 2 tygodnie na plaży to jest to, czego potrzebuję.

Przy okazji rezerwowania tej wycieczki, a trwało to dłużej niż zwykle, mogłem sobie ocenić, czy opłaca nam się polować na tzw. last minute. Miejska legenda głosi, że w ten sposób można trafić za bezcen (a przynajmniej pół darmo) dobre oferty, które nie sprzedały się w normalnych terminach. Miałem możliwość popróbować szczęścia (bez rezerwowania wycieczki, just for fun).

Przede wszystkim, mitem jest jakoby oferty last minute, a nawet super-hiper last minute były za bezcen. Nie są nawet za pół darmo, ani nawet za pół ceny. Większość ofert była przeceniona o ok. 20%, przy czym im oferta tańsza, tym mniej — np. 25% to obniżka z ~4 tys. zł do ~3 tys. zł. Oferty z ceną wyjściową ~2,5 tys. zł były przeceniane do 2 tys. zł, czyli już tylko o 20%. I nie była to obniżka jednorazowa — na miesiąc przed terminem wyjazdu oferta stawała się last minute z ceną obniżoną o ok. 10%, a dopiero na tydzień przed wyjazdem cena dobijała do ostatecznej lub... imprezę odwoływano.

Nie twierdzę że nie ma — mnie się nie chciało aż tak polować, żeby upolować (bo i tak bym nie skorzystał).

Ładowanie...