(fot: wikimedia)
Nie może mi pan zabronić umieszczenia herbu Wołomina na mojej stronie. Pańskim pożal-się-Boże prawnikom polecam zapoznanie się z pojęciem "fair use".
(fot: wikimedia)
26.08.2010
Piwo z zestawu CP "A'la Kölsch" (z pewnymi modyfikacjami).
Zasyp
-
słód pilzneński 3.2kg
-
słód pszeniczny 0.8kg
Chmiele i dodatki do gotowania
-
Lubelski gran. 2009 (3.8% a-k) 50g
-
mech irlandzki 5g
Drożdże
Zacieranie
-
63-61ºC 40'
-
73-71ºC 20'
-
76ºC mash out 2'
Filtracja / wysładzanie
Chmielenie / gotowanie
-
Lubelski 30g 60'
-
Lubelski 20g 10'
-
mech irlandzki 5g 5'
Brzeczka nastawna 11ºBlg zadana gęstwą 27.08.2010 rano, w temperaturze 26ºC. W rezerwie trzymam saszetkę z S-33, zostanie wykorzystana jeżeli drożdże z gęstwy nie zechcą ruszyć (są już chyba trochę zmęczone). Wydajność jak zwykle pod psem (jest tylko 18l), ale nie chce mi się z tym walczyć, może przy następnej warce coś pokombinuję.
Lubię robić to piwo. Szybko się zaciera (tylko 60 minut w 2 przerwach, żadnych ferulikowych czy białkowych dziwactw), ładnie filtruje (mało słodu pszenicznego), Lubelski przyjemnie pachnie podczas chmielenia — czego chcieć więcej?
Modyfikacje względem oryginalnej receptury i procesu:
-
skrócenie przerwy maltozowej z 50 do 40 minut i wydłużenie dekstrynującej z 10 do 20 minut, oryginalny Reissdorf Kölsch którego kupiłem dla porównania był jednak ciut słodowy
-
mniej chmielu na goryczkę i więcej na aromat (30+20 zamiast 40+10), bo młody Kolonijny v1.0 jest jednak za bardzo goryczkowy (jak na Kölscha, ale też i względem moich upodobań)
-
mech irlandzki dla zapewnienia większej klarowności na zimno
Czas spędzony na robieniu tego piwa: 5 godzin (od 18:30 do 23:30) wieczorem + 30 minut rano na przelanie do fermentora i zadanie drożdży. Całkiem niezły wynik.
Po cichu piwnica to się zapełnia, to opróżnia...
-
Petszopian Jasny (taki quasi-Alt) już się skończył, w piwnicy pozostała 1 mała butelka, którą zamówił kolega — jak się nie zgłosi do połowy września to ją wypiję;
-
Petszopian z 6 Pól v1.0 się kończy, za tydzień nie pozostanie po nim żaden ślad;
-
Petszopian Kolonijny v1.0 dojrzewa, po 2 tygodniach w butelkach zaczyna się układać w smaku, ale poza tym zapowiada się bardzo perspektywicznie;
-
Petszopian z 6 Pól v1.5 spokojnie dofermentowuje sobie na cichej zanim trafi do butelek;
-
Petszopian Łysoń V1 kończy powoli burzliwą fermentację, za kilka dni przeleję go na krótką cichą, żeby się grzecznie dofermentował — nie musi być długo, bo to pszenica, więc nie ma potrzeby klarować;
-
na zatarcie czekają Petszopian Łysoń V2, Petszopian Kolonijny v1.1, Petszopian Alternatywny i Petszopian Czarno–Biały.
Stanowczo za mało warzę, bo piwo nie zdanża dojrzeć, a już jest konsumowane.
W środowisku piwowarów amatorów powiada się, że piwowarzy dzielą się na tych co już zaliczyli infekcję piwa i na tych, którzy zaliczą infekcję piwa. Prędzej czy później każdego to spotka, ponieważ produkujemy piwo w warunkach dalekich od sterylności — w kuchniach, piwnicach, a niektórzy wręcz na wolnym powietrzu. I pomimo dokładania wszelkich starań by możliwość zakażenia ograniczyć, nigdy nie usuniemy jej całkowicie.
No i właśnie moja warka #5 Petszopian Ogrodowy złapała infekcję. Podczas rozlewania do butelek zauważyłem kilka chmurek pływających w piwie, ale były malutkie, więc zabutelkowałem całą warkę, prawie 21 litrów. Następnego dnia gdy zamierzałem okleić butelki etykietami zauważyłem, że w każdej utworzył się cienki kożuch pleśni — najwyraźniej brak tlenu w fermentorze powstrzymywał rozwój infekcji, a gdy tylko otworzyłem pokrywę i powietrze dostało się do środka, zakażenie ruszyło z kopyta. Nie było sensu liczyć na cud, wylałem wszystko do ubikacji. Żal był przytłaczający.
Jak przy każdym niepowodzeniu, należy teraz usiąść spokojnie i przeanalizować okoliczności, żeby nie popełniać błędów w przyszłości. Co więc poszło nie tak?
-
Piwo bardzo długo stało na fermentacji burzliwej, bo aż 19 dni. Jak na temperatury w jakich przyszło mu fermentować to bardzo długo, bo rzeczywisty proces fermentacji prawdopodobnie zakończył się po 4-5 dniach.
-
Przyznaję się bez bicia, przelewanie na cichą było zrobione bez przykładania się do dezynfekcji. Spieszyło mi się bardzo.
-
Temperatura cichej fermentacji wahała się w okolicach 26-27ºC, bo nie chciało mi się wynosić fermentora do chłodniejszej piwnicy (niestety, niewiele chłodniejszej).
A jakie z tego płyną wnioski?
-
Nie warz piwa jeżeli nie będziesz w stanie zapewnić mu dobrych warunków przez cały czas jego powstawania.
-
Nie warz piwa jeżeli temperatury przekroczą zakres pracy drożdży.
-
Nie warz piwa w pośpiechu.
I teraz pozostaje mi mieć nadzieję, że zakażenie nastąpiło podczas przelewania na cichą lub w trakcie cichej fermentacji, bo gęstwą zebraną z tego piwa zaszczepiłem następną warkę...
Gdy zacząłem rozdawać moje piwo okazało się, że obdarowani nie umieją się z nim obchodzić. Dlatego wymodziłem poradniczek dla tych, co jeszcze nie mieli do czynienia z prawdziwym piwem.
Klik
Życie koryguje plany, moich planów piwowarskich również to dotyczy. Czytam sobie właśnie mojego posta, gdzie wyliczałem co mam zamiar uwarzyć do końca września:
-
2 warki pszeniczniaka (BJCP: Weizen, 15A) dopiero przede mną, będę próbował zawalczyć z którąś z nich na II Poznańskim Konkursie Piw Domowych, dodatkowo jako uzupełnienie Dunkelweizen (15B), czyli ciemne pszeniczne — o ile się wyrobię;
-
z 2 warek Kölscha (06C) jedną już mam za sobą a na drugą właśnie jadą do mnie surowce, ale nie wiem, czy będzie taka sama — po jednym Kölschu i jednym Grodziszu drożdże wyglądają raczej kiepsko...
-
Grodzisz zrobiony i właśnie sobie odpoczywa na cichej, nie zapowiada się jednak, by to piwo zawojowało mój gust;
-
6 Zbóż jest już pite, surowce na drugie są już w drodze, ale na pewno zrobię je na innych drożdżach (użyte suche T-58 dały nie do końca odpowiadające mi korzenne smaki);
-
surowce na Alta (Düsseldorf Altbier, 07C) także jadą.
Plan ma szansę zostać zrealizowany w głównych punktach (zrezygnowałem z Berliner Weiße). A teraz uzupełnienie i plany na czas dalszy:
-
koniecznie chcę zrobić jakieś lekkie piwo sesyjne, takie ok. 11ºBlg ekstraktu i 4.4% alkoholu — żeby dało się dużo i długo je pić w towarzystwie, raz pewnie na drożdżach dolnej i raz górnej fermentacji;
-
chodzi mi po głowie piwo z dodatkiem gryki, czy to w postaci kaszy gryczanej, czy płatków gryczanych, kilka przykładowych zasypów już znalazłem;
-
wraz ze zbliżaniem się chłodów będę przygotowywał się do robienia piw dolnej fermentacji, program-minimum przewiduje Monachijskie Jasne (Munich Helles, 01D), Marcowe (Oktoberfest, 03B) i Wiedeńskie (Vienna Lager, 03A), a dodatkowo chciałbym mieć w piwnicy pilsy Niemiecki (German Pilsener, 02A) i Bohemski (Bohemian Pilsener, 02B) oraz Czarne (Schwarzbier, 04C).
Będę miał co robić, oby tylko wystarczyło mi butelek, skrzynek i miejsca w piwnicy. ;)