Oryginał i jego klon

(© Jarek Zgoda)

Nie wiem czy jest to znany fakt czy nie, ale mój porter, który zajął I miejsce w I MKPD w kategorii Brown Porter był planowany jako klon piwa Fuller's London Porter. Piłem je wiele lat temu i zachciało mi się go znowu, a że nigdzie w okolicy nie było dostępne, to poszukałem receptury na klona, jak się określa próbę kopiowania piwa komercyjnego przez piwowara domowego. Klon mi nie wyszedł, ale że piwo było dobre, to wysłałem je na konkurs i wygrało.

(© Jarek Zgoda)

Ale wreszcie przyszedł czas prawdy. Kupiłem oryginał i odpaliłem degustację równoległą. Tak jak się spodziewałem, spudłowałem z tym porterem...

(© Jarek Zgoda)

Oba piwa miały taką samą temperaturę (chyba ciut za niską początkowo), oba nalane do przelanych zimną wodą szklanek.

Oryginał ma 13.3% ekstraktu, 5.5% alkoholu, moje 12.8% ekstraktu i 5.2% alkoholu. Blisko.

Piana: u mnie lepsza, większa i trwalsza, ale nie znacząco, po 15 minutach na obu była taka sama smętna wyspa na środku i obrączka wokół szkła.

Kolor: oryginał ciemniejszy, choć przy tym kolorze różnice są raczej mało znaczące, a widać je tylko pod światło.

Zapach: oryginał bardziej czekoladowy, moje bardziej kawowe, oryginał przejawia lekki dwuacetyl, ale ogólnie jest znacznie łagodniejszy w zapachu, bardziej gładki.

Smak: o, tu już różnica dużo większa, oryginał ma pełniejszy i jednocześnie łagodnieszy smak, ani paloność ani goryczka nie są aż tak wyeksponowane, jak u mnie.

Podsumowując, niezłe podejście, ale cel nie został osiągnięty. Za mało ciała i za wysoka paloność. Podejrzewam, że lepiej by to piwo wypadło względem oryginału, gdybym dał trochę jasnego słodu czekoladowego (pale chocolate) zamiast pszenicznego czekoladowego. Ale pewien nie jestem, bo piwo z 3-go miejsca było właśnie z dodatkiem słodu pale chocolate... Może więcej słodu karmelowego? Albo zacierać bardziej na słodko? Trzeba będzie takie rzeczy sprawdzić. Smakował mi również porter czekoladowy z Meantime, więc trzeba pokombinować w kierunku tej czekolady.

Wkrótce następny porter — jak tylko pojawią się produkty w Piwodzieju... ;)

BJCP is a lie

Może nie samo BJCP (w sensie całego Beer Judge Certification Programme), tylko ich opis stylów piwa. Jest to opis rzeczywistości, która tak naprawdę nie istnieje. Tym to gorsze, że w szerokim świecie dość powszechnie używany (na BJCP wypięli się Holendrzy, ale kto ich traktuje poważnie, hodowców tulipanów z depresji...).

(© Jarek Zgoda)

Im bardziej zagłębiam się w lekturę blogu Rona Pattinsona, tym bardziej przekonuję się, że opis stylów wg BJCP nie odzwierciedla żadnej konkretnej rzeczywistości, ani współczesnej, ani historycznej. Nie ujmując niczego ogromowi pracy włożonemu w klasyfikację i taksonomikę, te opisy są wyrazem myślenia życzeniowego kilku-kilkunastu amerykańskich miłośników piwa — oni chcieliby, żeby świat tak prosto się przedstawiał. O ile niektóre ze styli mogą odzwierciedlać to, jak naprawdę rzeczy się mają (np. amerykańskie ale), o tyle tradycja piwowarska Europy jest tam potraktowana po łebkach, przy jednoczesnym strasznym uproszczeniu, mało tego, często przy całkowitym pominięciu ogromnych jej fragmentów.

Pominięte zostały całkowicie szkockie stouty i portery, które są równie popularne jak angielskie. Podobnie jak stouty środkowoangielskie, stouty podwójne, szkockie pale i strong ale. Pominięte zostały piwa tradycyjne Skandynawii (jak sahti) i krajów południowo-wschodniego wybrzeża Bałtyku (czy wiedzieliście, że na Litwie często dodaje się do zasypu groch?!). Wszystkie te piwa są produkowane i mają przykłady komercyjne, co często jest podnoszone jako warunek sine qua non dla znalezienia się piwa w klasyfikacji. Nie wspomnę również o tym, że w latach 80-tych, gdy powstawała poprzednia wersja klasyfikacji, w Polsce produkowano jeszcze piwo Grodziskie, a gdy powstawała obecna wersja klasyfikacji, to w Niemczech znów produkowano Gose, oba style o bardzo długiej i ugruntowanej historii, sięgającej setek lat. Czeską tradycję piwną reprezentuje tylko pilzner w wersji środkowej, natomiast pominięte są całkiem piwa ciemne oraz special i najpopularniejsze w Czechach vycepne. Ciemne niemieckie piwa reprezentuje jedynie monachijski dunkel, natomiast nie ma najpopularniejszego ciemnego eksportowego, ponownie również przemilczano schankbier, czyli piwo wyszynkowe o zawartości ekstraktu do 10%. A holenderski koźlak, bardziej zbliżony do ciemnych piw belgijskich niż niemieckich bocków? A belgijskie brune? Podobne przykłady możnaby długo mnożyć.

Jaka z tego pointa? Klasyfikacja BJCP jest dla sędziów, nie dla piwowarów. I to dla szczególnego przypadku sędziów — tych, którzy nie znają dobrze piwa, które mają oceniać. Jury z naszego konkursu w Grodzisku do nich nie należy (dla przypomnienia, są to byli pracownicy browaru w Grodzisku Wielkopolskim). Co z kolei prowadzi do niewesołej konstatacji na temat zjawiska sędziowania w kategorii, o której ma się jedynie mgliste pojęcie. W Polsce określa się to jako mądrzenie się ślepego o kolorach, a zjawisko warzenia piwa pod opis słowno-muzyczny i następnie podobne ocenianie można określić jako prowadził ślepy kulawego. Kontrowersyjne, lecz nie jestem pierwszym, który taki problem podnosi.

Zajęło mi rok z okładem dojście do wniosku, że świat piwa jest o wiele rozleglejszy, niż przedstawiają to szacowni sędziowie piwnych konkursów z US of A. A wartością piwa nie jest jego zgodność z opisem słowno-muzycznym, tylko smak, aromat i radość jaką przynosi temu, kto je pije.

Na zdrowie!

Birofilia/KPD 2011, Żywiec

Spokojnie, nie było mnie tam... Oczywiście żałuję, ale nie można mieć wszystkiego (to raz) oraz są rzeczy ważne i ważniejsze (to dwa).

Nie wystawiałem do konkursu żadnego mojego piwa, co już nie jest takie łatwe do przełknięcia, bo przecież kilka zrobiłem właśnie pod kątem KPD. Kategorii było 6, przygotowałem piwa w 4 z nich:

  • lager wiedeński (Donauinsel), z tym piwem wiązałem naprawdę wielkie nadzieje (rozbudzane dodatkowo przez entuzjastyczne opinie paru osób, z których zdaniem się liczę), tym większe było moje rozczarowanie, gdy na kilkanaście dni przed planowaną wysyłką do Żywca okazało się, że piwo jest bardzo mocno przegazowane — najwyraźniej nie dofermentowało i drożdże dokończyły robotę w butelkach; wniosek na przyszłość: zacierać bardziej na słodko i dać piwu spokojnie fermentować, 4 tygodnie to za mało dla lagera;
  • bohemskie ciemne (Czeski Film), od razu było wiadomo, że się nie udało — wyszło zbyt wytrawne, zbyt mocno palone, gorzkie i kwaśne od słodu palonego, zupełnie bez ciała, odpadło w eliminacjach, powoli jest dopijane, ale czas nie działa na jego korzyść (powiedziałbym, że w ogóle czas na nie nie działa...);
  • szkockie 70/- (Camry 40), wyszło zbyt wytrawne i wodniste, odpadło w eliminacjach i zostało wypite, nie powiem, ze smakiem, może zbyt szybko, bo ostatnie butelki naprawdę smakowały wyśmienicie;
  • kolońskie (Kolońskie v2.1), za późno się za nie wziąłem, bo po odpadnięciu 2 z 3 przygotowanych piw nie miałem ochoty robić piwa konkursowego, tymczasem jest tydzień po konkursie a piwo dopiero dochodzi do swojej szczytowej formy, szkoda było wysyłać piwo na pewną porażkę.

Podobnie jak w ubiegłym roku po Birofiliach, tak i teraz postanawiam zmienić to w nadchodzącym sezonie. Po drodze jeszcze jesienią będzie konkurs w Katowicach, na który może wyślę ostatnio robionego dubbla, o ile oczywiście będę z tego piwa wystarczająco zadowolony. Bo już wiem, że mój smak mnie nie oszukuje i jeżeli ja sam mam uwagi do mojego piwa, to sędziowie będą mieli je tym bardziej. Mam więcej czasu na ćwiczenia, więcej czasu na poprawienie warsztatu — i drugą szansę, szczególnie gdy chodzi o lagery, których nie mogę uznać za udane...

#28 X01

02.04.2011 — piwo bezstylowe, warka eksperymentalna dla sprawdzenia efektów chmielenia zacieru.

Zasyp
  • słód pilzneński (Optima via Bogutyn Młyn) 3.60kg
  • słód karmelowy jasny (Weyermann Carahell®) 0.40kg
Chmiele i dodatki do gotowania
  • Marynka gran. 2009 (7.8% a-k) 20g
  • Lubelski gran. 2009 (4.5% a-k) 24g
  • Fuggles gran. 2009 (4.0% a-k) 16g
  • mech irlandzki 3g
Drożdże
  • Danstar Nottingham
Zacieranie
  • 57ºC zasyp słodów
  • 53-51ºC 10'
  • 67-65ºC 10'
  • 73-71ºC 50'
  • 76ºC mash out 10'
Filtracja / wysładzanie
  • wysładzanie 3x4.5l (do objętości ~25l), nie zmierzyłem ekstraktu brzeczki przed gotowaniem
Chmielenie / gotowanie
  • do zacieru 24g Lubelski
  • do zacieru 16g Fuggles
  • 70'
  • Marynka 20g 60'
  • mech irlandzki 3g 10'

Wybicie 23l, 11.5ºBlg. Brzeczka zadana drożdżami 03.04.2011 o godz. 10:00 w temperaturze 18ºC. Wydajność liczona po polsku wyniosła 71%. Przełom potężny, ale brzeczka nastawna ponownie mętna jak mleko.

Chciałem sprawdzić jakie efekty daje technika chmielenia, polegająca na sypaniu chmielu aromatycznego i smakowego do zacieru. I o ile podczas gotowania dało się poczuć pewne różnice (piękny zapach mięty, natki pietruszki, taki ogólnie ziołowy), to już brzeczka nastawna nie przejawiała żadnych różnic względem tego, do czego przyzwyczaja nas normalne gotowanie z chmielem. Na pełne wnioski trzeba jednak będzie jeszcze poczekać, bo efekt końcowy w postaci piwa będzie gotowy dopiero za jakieś półtora do dwóch miesięcy. No i co również ważne, pozbyłem się większości resztek chmielu z 2009 roku. Trochę zostało, ale jakoś nie pasował mi do tego piwa (Bramling Cross, kupiony z myślą o porterze).

No i druga premiera w browarze, pierwszy raz użyłem drożdży Nottingham. Mają dobrą opinię, ale ich dostępność w polskich sklepach internetowych pozostawia wiele do życzenia (tak jakbyśmy mieli wielki wybór suchych drożdży...).

Następne warzenie dopiero za 3 tygodnie, bo po drodze wyjazd na zlot w Wiśle, przedświąteczna gorączka, Wielkanoc...

Pliki z recepturą jak zwykle w serwisie Google Documents.

#27 Szkockie Eksportowe

26.03.2011 — piwo w stylu Scottish 80/- (Export).

Zasyp
  • słód pale (Castle Malting) 4.00kg
  • słód karmelowy jasny (Weyermann Carared®) 0.16kg
  • jęczmień palony (Weyermann) 0.04kg
Chmiele i dodatki do gotowania
  • Fuggles gran. 2009 (4% a-k) 50g
  • mech irlandzki 3g
Drożdże
Zacieranie
  • 68ºC 70'
  • 76ºC mash out 10'
Filtracja / wysładzanie
  • wysładzanie 3x4.5l (do objętości ~24.5l), nie zmierzyłem ekstraktu brzeczki przed gotowaniem
Chmielenie / gotowanie
  • 70'
  • Fuggles 50g 60'
  • mech irlandzki 5g 10'

Wybicie 22.5l, 13ºBlg. Brzeczka zadana drożdżami 27.03.2011 o godz. 10:00 w temperaturze 13ºC. Wydajność liczona po polsku wyniosła 73%. Fermentacja ponownie startowała jakby chciała a nie mogła, podejrzewam że ten szczep drożdży tak ma.

Brzeczka ma kolor ciemnego miodu, więc znając życie piwo wyjdzie ciut za jasne — mogłem dać ciemniejszy słód karmelowy, jakiś caramunich albo coś takiego. I jest szatańsko gorzka, ale to też się ułoży. Powiedzmy że taką mam nadzieję. Dobrze przynajmniej, że nie czuć aby ta goryczka była ściągająca, więc dochładzanie przez noc na balkonie może nie jest takim złym pomysłem. Nie zanosi się także na to, by piwo miało jakąś spektakularną pianę, ale może chociaż będzie trwała. Niestety, nagazowanie odpowiednie dla tego stylu (czyli niskie) nie wróży pianie najlepiej, ale wielka i betonowa piana nie jest charakterystyczna dla szkockich ale'i. Nie o to w tym piwie chodzi.

Ciekaw jestem za to, na ile to piwo będzie treściwe. Przyłożyłem się tym razem do pilnowania temperatury podczas zacierania i przez cały czas utrzymywałem ją w okolicach 68ºC. Koledzy twierdzą, że ma to dać wybitnie treściwe piwo, co też jest właśnie moim celem. To dopiero druga warka którą zacieram jednotempereturowo i nie mam w tej dziedzinie własnych doświadczeń, ale poprzednia odfermentowała do 2.5ºBlg, czego na pewno nie można nazwać niskim odfermentowaniem. Producent podaje niską zdolność odfermentowania dla tego szczepu drożdży, ale inni piwowarzy mają zgoła odmienne obserwacje, więc nie wiem z czego wynika tak wysokie odfermentowanie, czy z zacierania, czy z żarłoczności drożdży.

I znowu mnie czeka dłuższa przerwa w warzeniu, następna warka dopiero za 3 tygodnie, po powrocie ze zlotu w Wiśle. No chyba że nie wytrzymam i uwarzę coś w najliższy weekend. ;)

Pliki z recepturą jak zwykle w serwisie Google Documents.

#26 Camry 40

12.03.2011 — piwo w stylu Scottish 70/- (Heavy).

Zasyp
  • słód pale (Castle Malting) 3.00kg
  • słód karmelowy jasny (Weyermann Carahell®) 0.16kg
  • jęczmień palony (Weyermann) 0.04kg
Chmiele i dodatki do gotowania
  • Fuggles gran. 2009 (4% a-k) 36g
  • mech irlandzki 3g
Drożdże
Zacieranie
  • 68ºC 90'
  • 76ºC mash out 10'
Filtracja / wysładzanie
  • wysładzanie 2x6l (do objętości ~24.5l), nie zmierzyłem ekstraktu brzeczki przed gotowaniem
Chmielenie / gotowanie
  • 70'
  • Fuggles 36g 60'
  • mech irlandzki 5g 10'

Wybicie 21.5l, 10.5ºBlg, rozcieńczone do 10ºBlg. Brzeczka zadana drożdżami 13.03.2011 o godz. 10:00 w temperaturze 14ºC. Wydajność liczona po polsku wyniosła 74%.

Nazwa tej warki nawiązuje do 40-tych urodzin brytyjskiej ogranizacji konsumenckiej CAMRA (Campaign for Real Ale), której celem jest uratowanie tradycyjnych brytyjskich piw i pubów. Rocznica powołania organizacji przypada na 16 marca. Kilka dni różnicy, ale myślę, że się łapie na warkę okolicznościową.

Ponad miesiąc minął od poprzedniego warzenia. Tremę miałem jak przy pierwszej warce z zacieraniem — w efekcie chyba machnąłem się przy wyliczaniu ilości wody i wyszło mi o ok. 1 litr za mało brzeczki przed gotowaniem. Potem postanowiłem przypilnować, żeby brzeczka porządnie wrzała przez cały czas (ang. rolling boil), efektem był konkretny przełom ale również nieco wyższe odparowanie. Rano okazało się, że brzeczka nastawna ma ciut za wysoką gęstość by zmieścić się w stylu, więc rozcieńczyłem ją trochę, bo piwo ma wystartować w tegorocznym KPD w Żywcu. Przypomniałem sobie, jakie to jest fajne, bo przez ostatni miesiąc tylko roboty okołopiwne: jakieś przelewanie, jakiś rozlew...

Pliki z recepturą jak zwykle w serwisie Google Documents.

Piwo roku 2010 wg Browar.biz

Serwis Browar.biz jak co roku przeprowadził plebiscyt na piwo roku. Spory wysiłek został włożony w uporządkowanie poletka, które było dziedziną głosowania, w końcu odbyło się głosowanie i wreszcie mamy wyniki.

Nie będę komentował pozycji poszczególnych piw, ani porównywał ich z moimi typami (w większości kategorii rozbieżności były bardzo duże). Nie będę też analizował frekwencji. Porozwodzę się za to trochę nad sensownością samego plebiscytu.

Jeżeli przyjrzeć się ilości piw wystawionych do głosowania w poszczególnych kategoriach, to można zacząć mieć wątpliwości co do sensu głosowania we wszystkich kategoriach tematycznych poza jasnymi lagerami. Te dwie kategorie łącznie to było ponad 450 piw do wyboru, co warto porównać choćby z ilością pretendentów w kategorii ciemnych lagerów (67, a nawet po doliczeniu porterów nie będzie ich 100!), o piwach górnej fermentacji nie wspominając (31 łącznie jasnych i ciemnych). To jest ten czynnik, który wypada zatrważająco. Wydaje się, że w dziedzinie jasnych lagerów wybór jest całkiem spory, tyle że we wszystkich pozostałych kategoriach wyniki nie wskazują nawet na niszowość. To się nazywa monokultura. I niech mi nikt nie wmawia, że tego chce klient. Klient nie będzie chciał tego, czego mieć nie może, nie przyjdzie do sklepu i nie zapyta o coś, czego jak powszechnie wiadomo nie ma. "Jest może bitter z Ciechanowa? - Nie ma. - A kiedy będzie?" Nigdy nie będzie, bo Ciechanów nie robi takiego piwa. Gdybym nie wiedział, że Zawiercie Bursztynowe to (przynajmniej w zamyśle) bitter, to mało który sprzedawca będzie o tym wiedział, a jedyną informacją na to wskazującą jest wzmianka na kontrze. Bo i po co? Piwo to piwo, to ma jakieś rodzaje? Tak jak kiedyś ser był tylko "żółty albo biały", a na moją mamę pytającą w sklepie w latach 80-tych o gatunek sera patrzono jak na kosmitkę: "no jak to jaki to ser, żółty!". Sitwa browarów, hurtowników i sprzedawców pieczołowicie kultywuje polską piwną monokulturę jasnych lagerów (bo ciemne to może być Karmi dla kobiet! — pokazał to ostatnio wielki niewypał w postaci Kormorana Ciemnego).

Można się cieszyć ze zwycięstwa piwa o belgijskim rodowodzie. Można się cieszyć z udanego debiutu Żytniego z Konstancina. Moja radość jest jednak przytłumiona faktem, że żaden z małych browarów (którym przynajmniej teoretycznie powinno być łatwiej) nie próbuje zagospodarować leżącej odłogiem niszy piw górnej fermentacji. A już brak innowacyjności jest przerażający.

Chcemy bitterów, chcemy porterów górnej fermentacji, chcemy stoutów, chcemy belgijskich wynalazków, chcemy altbierów, chcemy mildów. Chcemy, by ktoś wreszcie pokazał kreatywność i zaproponował nam coś, czego jeszcze nie było!

No, dalej, mądrale. Zaskoczcie mnie czymś w 2011 roku.

#25 Koźlak v1.0

05.02.2010 — piwo w stylu Koźlak

Zasyp
  • słód pilzneński (Optima via Bogutyn Młyn) 2.00kg
  • słód monachijski ciemny (Weyermann Munich II) 1.70kg
  • słód monachijski jasny (Weyermann Munich I) 1.30kg
  • słód monachijski karmelowy (Weyermann Caramunich II) 0.40kg
  • słód karmelowy ciemny (Weyermann Caraaroma®) 0.10kg
  • słód melanoidynowy (Weyermann) 0.05kg
  • słód zakwaszający (Weyermann) 0.05kg
Chmiele i dodatki do gotowania
  • Marynka gran. 2009 (7.8% a-k) 30g
  • Lubelski gran. 2009 (4.5% a-k) 10g
  • mech irlandzki 3g
Drożdże
Zacieranie
  • 53-51ºC 10'
  • 65-60ºC 10'
  • 73-71ºC 60'
  • 76ºC mash out 10'
Filtracja / wysładzanie
  • wysładzanie 3x4.5l (do objętości ~25l), nie zmierzyłem ekstraktu brzeczki przed gotowaniem
Chmielenie / gotowanie
  • 70'
  • Marynka 30g 60'
  • Lubelski 10g 15'
  • mech irlandzki 3g 10'

Wybicie 22.5l, 16ºBlg. Brzeczka zadana drożdżami 06.02.2011 o godz. 10:00 w temperaturze 11ºC, po 6 godzinach były już nieśmiałe oznaki fermentacji. Wydajność liczona po polsku wyniosła tylko 68% (celowałem w nieco wyższą ekstraktywność). Sam już nie wiem co o tym sądzić... Może dotarłem do granicy gęstości zacieru? A może za grubo ześrutowałem ziarno (po poprzednich 77% trochę odkręciłem śrubę w Porkercie)?

Podczas odważania słodu okazało się, że skończył się ciemny monachijski i musiałem uzupełnić zwykłym. Na kolor bardzo to nie wpłynęło, był jak trzeba. Niestety, na ekstrakt brzeczki również.

Zapowiada się, że przed nami jeszcze jedno ochłodzenie w lutym, więc jest nadzieja, że jeszcze jednego lagera uda się przefermentować. Monitoruję sytuację meteo na bieżąco — w razie czego zakończę sezon lagerowy o jedną warkę wcześniej. W sumie, i tak nie mam gdzie trzymać takiej ilości dojrzewającego piwa.

Pliki z recepturą jak zwykle w serwisie Google Documents.

#24 Pils v1.1

21.01.2011 — piwo raczej w żadnym stylu, połączenie cech pilsa bohemskiego z niemieckim.

Zasyp
  • słód pilzneński (Optima via Bogutyn Młyn) 4.10kg
  • słód zakwaszający (Weyermann) 0.05kg
Chmiele i dodatki do gotowania
  • Northern Brewer gran. 2009 (10.5% a-k) 20g
  • Hallertauer Tradition gran. 2010 (5.2% a-k) 15g
  • Tettnanger gran. 2009 (3.5% a-k) 15g
  • mech irlandzki 5g
Drożdże
Zacieranie
  • 57ºC zasyp słodów
  • 55-53ºC 5'
  • 65-60ºC 10'
  • 73-71ºC 60'
  • 76ºC mash out 10'
Filtracja / wysładzanie
  • wysładzanie 3x4.5l (do objętości ~25l), nie zmierzyłem ekstraktu brzeczki przed gotowaniem
Chmielenie / gotowanie
  • 75'
  • N. Brewer 20g 60'
  • H. Tradition 15g 20'
  • mech irlandzki 5g 10'
  • Tettnanger 15g 0' (do chłodzenia)

Wybicie 22.5l, 13.5ºBlg. Brzeczka zadana drożdżami 22.01.2011 o godz. 10:00 w temperaturze 9ºC. Wydajność liczona po polsku wyniosła 77%. Nie wiem o której ruszyła fermentacja, jednak ok. godz. 16:00 trwała już w najlepsze.

Brzeczka po gotowaniu znowu była mętna jak mleko. Nie wiem, co może być przyczyną, ale nie martwi mnie to, zawsze po fermentacji piwo jest już klarowne. Za to zdziwiła mnie tak wysoka wydajność, spodziewałem się jednak niższej. Z 4.15kg słodu ukręcić 13.5% ekstraktu... Ten nagły skok wydajności na tyle mnie zaniepokoił, że sprawdziłem poprawność skalibrowania cukromierza — i wykluczyłem błąd pomiaru, bo w czystej wodzie o temp. 20ºC pokazywał dokładnie 0ºBlg. Obawiam się trochę o jakość produktu finalnego, może słód był zbyt drobno ześrutowany? No ale tego to się dowiem dopiero za kilka miesięcy.

A tymczasem przede mną jeszcze dwa lagery — za 2 tygodnie marcowe i za 4 tygodnie ostatni lager sezonu, w sumie jeszcze nie wiem co to będzie...

Pliki z recepturą jak zwykle w serwisie Google Documents.

#23 Czeski Film (Tmave v1.0)

15.01.2010 — piwo w stylu Bohemskie Ciemne

Zasyp
  • słód pilzneński (Optima via Bogutyn Młyn) 2.00kg
  • słód monachijski ciemny (Weyermann Munich II) 1.70kg
  • słód karmelowy ciemny (Weyermann Caraaroma®) 0.30kg
  • słód palony (Weyermann Carafa® III Special) 0.15kg
Chmiele i dodatki do gotowania
  • Marynka gran. 2009 (7.8% a-k) 20g
  • Saaz gran. 2010 (4.0% a-k) 15g
  • mech irlandzki 5g
Drożdże
Zacieranie
  • 53-51ºC 10'
  • 65-60ºC 10'
  • 73-71ºC 60'
  • 76ºC mash out 5'
Filtracja / wysładzanie
  • wysładzanie 3x4.5l (do objętości ~25l), nie zmierzyłem ekstraktu brzeczki przed gotowaniem
Chmielenie / gotowanie
  • 70'
  • Marynka 20g 60'
  • Saaz 15g 10'
  • mech irlandzki 5g 10'

Wybicie 22l, 12.5ºBlg. Brzeczka zadana drożdżami 16.01.2011 o godz. 10:00 w temperaturze 13ºC. Ponownie wydajność liczona po polsku wyniosła 70%, tym razem trudno stwierdzić dlaczego. Może następnym razem ześrutuję słód trochę drobniej, chociaż wydawało mi się, że nie przestawiałem ostatnio śrutownika...

Ciekaw jestem bardzo, jaki efekt da ten schemat zacierania — zależało mi na tym, żeby ekstrakt końcowy był jak najwyższy, a co za tym idzie jak najniższa zawartość alkoholu. Wiele razy próbowałem sterować w podobny sposób fermentowalnością brzeczki, ale mam wrażenie, że nie dawało to wielkich efektów. Tym razem pojechałem po bandzie i przerwę w 62ºC zakończyłem już po 10 minutach.

Za tydzień, aby wykorzystać weekendowe słomianowdowieństwo, będę robił pilsa czesko-niemieckiego (goryczka jak w niemieckim, aromat chmielowy jak w czeskim, ekstrakt początkowy także raczej w czeskim stylu, niż w niemieckim).

Pliki z recepturą jak zwykle w serwisie Google Documents.

Ładowanie...